Tuesday, October 30, 2007

Piszę! ^^

Jako, że nie wiem od czego zacząć, będę pisała o tym, co aktualnie chodzi mi po głowie. Jadę jutro do domu, pierwszy raz odkąd (23.09.07) przyjechałam do Warszawy :D. Będę mogła uściskać kota, zobaczyć bliskich i spotkac sie z Anią i z Renatą :D. Chociaż, tak prawdę mówiąc, jakoś specjalnie nie tęsknię teraz. Jakieś dwa tygodnie temu miałam kryzys, dół totalny w weekend (z tęsknoty za domem), ale jak to minęło, to juz mi nie przeszkadza, że jestem sama. Przyzwyczailam sie do tego, mam już swój trub :). Ale miło będzie pojechać do domu. No i zobaczyc bliskie twarze. Bo tu mam znajomych, bardzo fajnych, ale nie ma to jak starzy, dobrzy przyjaciele :>. Nie zobacze sie tylko z Jabcem, bo jedzie gdzieś tam, i z Mateuszem, bo on jedzie do domu. No bo to w końcu Wszystkich Świętych.
Tak zmieniając temat, niesamowite rzeczy na tych studiach odkrywam. Tak a propos angielskiego mowie teraz, bo francuski to drugi temat rzeka ;). Dużo by mówic, nie będę o tym pisać, bo mi uśniesz nad klawiatura ;). Ale bardzo ciekawe sa np. ćwiczenia z fonetyki. Nagle pewne rzeczy stają sie jasne :) Zaczynam mówić świadomie, tzn wiem (no, moze jeszcze nie zawsze wiem, ale sie naucze :P) co sie jak akcentuje i dlaczego. Bardzo przydatne w angielskim, isn't it? ;)
No i zaczęłam malować łazienkę, jak juz wiesz :). Nie jest to nic spektakularnego, bo to pomieszczenie nie daje takich mozliwości. Ale jest duzo lepiej niz było. Dośc powoli mi to idzie, bo staram sie też robić inne rzeczy, np tone zadan domowych na uczelnie, zeby potem nie miec wyrzutow sumienia :P Jak skończę, to porobię zdjęcia i Ci wyślę, żebyś wiedziala mniej wiecej, jak Moja Norka Na Bagnie wygląda ;)) A co do fotek, nie żebym sie upominała czy coś :P Ale chętnie, np. w formie prezentu świątecznego, zobaczę pewną plytkę ;)) Bo na pocztę sie nie upieram, ale jednak chciałabym kiefys te zdjęcia obejrzec :)
No, to narazie na tym mój wywód zakończę.To be continued... ;))
(M.)

Monday, August 20, 2007

czekanie, niepewnosc, nadzieja...



ty nic nie piszesz to moze ja cos wystukam?? nienawidze czekania i niepewnosci... czekam na przyjazd do domu... to jeszcze jest moj dom, bo tu w tym pokoju nie mozna czuc sie jak w domu, szczegolnie kiedy jakis malezyjczyk wscibol zaglada ci w gary kiedy tylko moze, jakies cos o nieznanej blizej narodowosci belkocze cos, z chodzeniem ma problem bo chyba jest chora i jak uzyje perfum to masakra, idzie sie powiesic. wymienione dwa powyzej zostawiaja po sobie syf w lazience i wlosy pod prysznicem :/ a 'domowy' pijak jak jest w lazience to potem tak wali ze sie odechciewa... zapomnialam napisac ze w lazience wroga jest zepsuty kibel wiec ciagle chodza do naszej lazienki (co jest oczywiste)... czekam zeby sie spotkac ze znajomymi i zaluje ze z toba sie spotkam za... nie wiadomo kliedy :( ale mam nadzieje ze szybko :*... czekam, bo we wrzesniu ide szukac pracy i wtedy beda moje porazki i powodzenia w dogadywaniu sie z ludzmi, mam nadzieje ze nie bedzie bolalo za mocno... niepewnosc mam czy uda sie z tym domem, bo caly czas jest cisza z agencji... niepewnosc co do dalszych losow mych, bo nie mam zamiaru wiecej siedziec w domu. trzeba cos zrobic ze soba i swoim zyciem, bo narazie nie zapowiada sie... ale zwale to na wakacje,a we wrzesniu trzeba ruszyc dupe w troki i sie za siebie zabrac :P rozpoczac nowe zycie, w nowym miejscu, z nowymi ludzmi, i w nowy sposob...ale za kilka lat bedzie super i bedzie mi wsio jedno czy robie cos w polsce i po polsku czy w anglii lub jakims anglojezycznym kraju...mam nadzieje ze wszystko pojdzie jak ja tego chce...a jak nie i zapewne tak bedzie ze nie wszystko sie uda, bo tak byc nie moze to ciekawe dokad mnie moje pomysly doprowadza?? i jak dalej potoczy sie moje zycie?? cos mnie wzielo dzisiaj na rozmyslanie... fajne zdjatko?? to jedno z tych ktore mamy z anglii :D [P]

Friday, July 27, 2007

studencko ;)

Ok, to napisze co tam u mnie sie działo przez ostatni tydzień :-). Zbierałam sie do tego cały dzień, bo weny brak, a trochę jest do opisania. Ale zaczne może od tego, że możesz mi śmialo opisywac swój przyszły domek :-) Wcale mnie to nie nudzi, już zaczęłam sobie wyobrażać Twój pokój. Więc pisz śmiało.
Jeśli o mnie chodzi to jestem studentką (mam to na papierze, czarno na białym ^^) lingwistyki stosowanej :D Napisałam Ci o tym w smsie, ale juz wiem dlaczego nie doszedł ;-). Cała historia rozpoczyna się we wtorek, kiedy to z Kubą wybraliśmy się do Wrocławia złożyć dokumenty- on na dziennikarstwo, a ja na romanistykę. Plan był taki, że we W-u miałam oddać odpis świadectwa (który dzień wcześniej zrobiłam u notariusza) i potem stamtąd pojechać do Warszawy z oryginałem, którego tam wymagali. Wciąz byłam tam jeszcze wtedy na liście rezerwowej, ale jako że liczyłam na to najbardziej, postanowiłam nie rezygnować. Ale we Wrocławiu babka mi powiedziała, że mimo iż w necie jest napisane, że może byc odpis, to nie moze to być odpis notarialny. Nie powiem, skomplikowało mi to sytuację, ale nie będę opisywać Ci wszystkich planów awaryjnych, które wtedy wymyśliłam :P. W każdym razie spędziłam we W-u całkiem miły dzień i po południu pojechałam do W-y. Co i jak tam zastałam opowiem Ci tez może kiedyś jak sie w końcu spotkamy, bo dużo by mówić a nie jest to w sumie istotne ;-).
Następnego dnia poszłam z samego rana do kafejki internetowej, dowiedziałam się, że przyjęli mnie w W-e na romanistykę i zaniosłam im wszystkie oryginalne papiery (^^). Tego dnia tez przyjechała moja mama i zaczęłyśmy zmienianie tej zapuszczonej norki w mieszkanie przyjazne dla Martaszów. Wysprzątałyśmy tam, kupiłyśmy żelazko (fajnie jest mieć swoje żelazko ;>), odkurzacz i pralkę, wyrzuciłyśly starą kanapę i dywan, załatwiłyśmy położenie nowych paneli i kupiłyśmy kanapę. Najprawdopodobniej jeszcze w najbliższym czasie wymienimy okna no i będzie jak mieszkać :). Jest jeszcze sporo rzeczy do dopracowania, ale przecież i tak nie moge narzekać. I nie próbuję nawet :-) Wymysliłam już, jak pomaluję łazienkę, zobaczymy jaka ze mnie ekipa dekoracyjno- remontowa ;-) Ale to z czasem.
W każdym razie w piątek do mnie po południu zadzwonili, że przyjeli mnie na dzienną lingwistyke i sie spytali, czy jestem zainteresowana. Pytanie! ;) W pon z rana poszłam odebrac dokumenty z romanistyki (nie ja jedna z resztą ;)) i zaniosłam na lingwistykę. Naczekałam sie tam chyba z 2h, śmialismy się, że to początek terroru psychicznego jaki nas czeka ;). Ale tak na poważnie to oczywiście barrrdzo sie cieszę ^^. Ja- lingwistka :D.
No i cieszę sie, że moze i Tobie sie coś trafi :) Jak będzie cos fajnego, to bierz. Hymmm... zastanawiam się czy czegos nie pominęłam, ale jestem już taka senna, że nie do końca sprawnie myślę ;-). Aha, wyjeżdżam z mamą tak jak Ci pisałam na 2 tyg, bodajże 29.08-12.09. No a potem jakoś od 23.09 będę juz musiala być w Warszawie. Ale bez obaw, już wybieram w ofertach i jak tam pojade to w ciągu tygodnia załatwie podłączenie internetu. Więc będzie ze mna kontakt :) mua :*
[M.]

Tuesday, July 24, 2007

juhu...

To teraz ja napisze co u mnie slychac :D. Ale wczesniej chcialabym pogratulowac ci dostania sie i mam nadzieje ze wybralas Wawe tak jak chcialas, czyli ze zostajesz na romanistyce, albo moze juz jestes na lingwistyce, bo ktos zrezygnowal i bylo miejsce dla ciebie?? Pisz co u ciebie bo dawno nie gadalysmy :*
A co u mnie?? w sumie nic ciekawego :P po tym jak mialam dola to zaczeli znowu tate gdzies wysylac, wiec jezdzilam z nim i patrzylam jak pracuje, gadalam razem z nim z klientami jak zagadywali itp. wiec jestem bardziej rozgadana :) szukalismy domu albo na wynajem, albo na sprzedaz, bo Sati- taty kolega z pracy ( bylismy u niego w domu po bilet do parku rozrywki)- umowil sie z tata ze jak cos znajdziemy to on to kupi a my od niego bedziemy wynajmowac :D. Wiec domek znalezlismy, jest cudowny, nie jest wielki bo w koncu w Anglii sa male domy ale jest cudowny :D:D:D:D moj pokoj jest najmniejszy, bo ten wiekszy Olce oddalam, ale mam juz pomysl jak sie urzadze :) jest jeszcze jeden minus mojego pokoju...mam najmniejsza szafe (bo szafy sa wbudowane w pokojach) i jest w niej boiler z woda... masakra, ale tata powiedzial ze zrobi mi baaaardzo duzo ronych miejsc na rzeczy tak ze sie spokojnie pomieszcze. lozko bedzie wysokie a pod nim bede miala polki...ohhh moglabym ci opisywac jeszcze wiele rzeczy w tym pokoju i o tym domu, ale nie chce cie zanudzac. wiec stan jest taki ze teraz czekamy az Sati dogada sie z firma posredniczaca w sprzedazy i go kupi.
ucze sie angielskiego SITA, szukam komorki dla siebie :P bo w tamtej sie karta skonczyla bo tata za dlugo nie doladowywal jej- wiec numer ktory masz jest nieaktualny, jak bede miala nowy to ci podam :*, a w planach mam :prawko-mam juz formularz, kurs anglika, no i musze znalezc prace zapisac sie do home office, i zlozyc prosbe o national insurance number...coraz bardziej sie tu okopuje i coraz lepiej sie czuje mimo ze nowych znajomych nie przybywa, ale mam nadzieje ze sie to zmieni :D
to chyba juz wszystko, jak chcesz cos jeszcze widziec to pytaj :) :*:*:* pozdrowienia dla girls team
buuuziaki :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
A! jeszcze jedno, wchodzilam na stronke UCAS'a i jestem przeniesiona na 'clearance' co oznacza ze -nastego sierpnia beda wypisane kierunki na ktorych sa jeszcze miejsca w roznych szkolach i jak cos mi sie spodoba to moge skladac papiery tam, a jak nie ta nie ( chyba zostane przy opcji 'nie', ale zobacze jakie kierunki sa wolne :P ) :*:*
trzymaj sie cieplutko :* i podbijaj warszawke, ale z netem i laptopem :P zeby ludzie mieli z toba kontakt :*[P]

Sunday, July 15, 2007

po krótce

No to ja tak w skrócie przedstawie jak sie moja sytuacja przedstawia ;) Dostalam się, jak wiesz, do Wrocławia. Do Warszawy się nie dostałam, ale jestem na liście rezerwowej i jest jeszcze duże prawdopodobieństwo, że sie załapię. Tak więc jutro biegam po mieście i załatwiam wszystkie sprawy (oj jest ich troche ;>) a potem mam plan "a" i plan "b". Albo (a) we wtorek jade do Warszawy, nocuje i w środę do Wrocławia z papierami, albo (b) we wtorek jade do Wroclawia i stamtąd wieczorem do Warszawy i to już na kilka dni, tak dla wakacji. Wolę oczywiście opcję drugą, ale terminy gonią, jutro jeszcze będę dzwonić no i nie wiem jak to wyjdzie. Istnieje jeszcze opcja, że w międzyczasie sie dowiem, ze dostalam sie do Poznania i wtedy będę miała problem ze zgraniem tego wszystkiego, no ale będe martwic sie później, bo może problem sam sie rozwiąże jeśli mnie tam nie przyjmą.
Hehe, krótko mialo być ;))) Ale generalnie jestem dobrej myśli. Co mnie dziwi, słyszałam ostatnio złe opinie o romanistyce w Warszawie. Wiec kto wie, jeszcze sie okaze, że mnie przyjęli a ja zrezygnuje :P W każdym raze dowiedzialam sie, że moge mieć w fajnym miejscu, po znajomości, kawalerke na wynajem we Wrocławiu, wiec jestem spokojna, bardzo lubie wrocław. Tyle, ze w Poznaniu uczelnia lepsza... cholera, mętlik w głowie mam od wczoraj ;))
W kazdym razie wiem jak sie czułaś, kiedy dowiedziałas sie o nieprzyjęciu na ucas'ie. Ja wróciłam z imprezy w sobotę o 4.00 nad ranem, weszlam na neta, przekonana o tym, że mnie przyjęli, a tam na czerwono- kandydat niezakwalifikowany. Dokladnie tak jak pisałaś, jakby mi ktos w twarz przywalił. Rozryczałam sie i poszłam spać. A rano już wszystko przedstwiało sie w lepszym świetle. Tyle, że ten tydzien mi skomplikowali ;) No ale, powojażuje sobie trochę ;)) :*:*:*
___
Teraz jest 4.05 a.m. a mi sie zupełnie nie chce spać :P Położyłam sie ok 2.oo zeby godzine pozniej stwierdzic, ze nie jestem w stanie usnac. Potem przez godzine czytałam ksiazke, ale moje oczy w koncu powiedzialy nie ;) Tak więc siedzę sobie, zaczyna świtać, a ja jak nie byłam senna tak nie jestem do tej pory. I sie zastanawiam co zrobić ze sobą, bo w sumie za cztery godziny muszę wstać, a wiem, że jak teraz sie położę to nie usnę. Z drugiej strony ryzykuję, że będę jutro padać na pysk, albo, że wypiję hektolitr kawy, co jest jednak średnio wskazane ;). Ja to zawsze sobie jakoś zycie utrudnie, macie racje co do tego ;)) :* Już się niebo robi różowe... :P Jutro muszę iść do banku, do notariusza, zadzwonić do W-y, kupić bilety na pociąg, zrobić zdjęcie i iść do dentysty. A dzień ma tylko kilkanaście godzin :P No nic, idę sobie może zrobić herbatę czy coś ;) miłego dnia Ci życzę :*
Może jeszcze na koniec dodam to, co dziś cały dzień dźwięczy mi w glowie: 'please mind the gap between the train and the platform' =D
(M.)

Monday, July 9, 2007

samotnosc w "wielkim" swiecie

to bedzie medzenie wiec jak cos to mozesz nie czytac :P ale musialam to napisac, bo jest mi zle od wczoraj...

a wiec jest mi cholernie smutno... nie moge z nikim wyjsc i z nikim pogadac na zywo, bo przez neta moge gadac z wieloma osobami pod warunkiem ze sie z nikim nie umowily albo nie musza gdzies isc... jest super bo jestem w Anglii, ale ostatnio nie robie nic procz osluchiwania sie z jezykiem przed TV, to calkiem niezla wymowka na nic nie robienie... ja bym chciala kogos poznac, ale jak skoro nie mam do tego okazji?? nie pojde sama do pubu, a z tata to dziala tak jakbym miala ogon i trzy garby... sama nie pojde bo tak glupio siedziec samemu i pic...az tak zdesperowana nie jestem i chyba nigdy nie bede... nie bede pytac Ahmeda czy moge gdzies z nim isc zeby poznac jego znajomych bo to durne...poza tym do czyjejs paczki jest trudno sie wkrecic a jak sie niezbyt gada i pewnie nie wszytko rozumie to jeszcze gorzej... nie wyjde na ulice i nie bede zaczepiac ludzi: 'hej jestem P. a ty jak sie nazywasz?...bedziesz moim/moja kolezanka??' to jest chyba najglupsza z opcji jakie umiem wymyslec... tata tego nie zauwaza bo ma kolegow z pracy, z ktorymi sie widuje codziennie, chociaz moze do niego dotarlo to ze jestem sama...:(
taki zajebisty humor mam od wczoraj...:/ nie wiem czemu nagle sie taka samotna poczulam, wszyscy ktorzy pamietali o mnie sa za daleko zeby sie z nimi spotkac a o moich urodzinach wiedzial tata i zlozyl mi zyczenia tak o, przy okazji jak o tym mowilismy...myslalam ze gdzies pojdziemy bo takie byly plany, ale on byl zmeczony i caly weekend spal w dzien i nic mu sie nie chcialo robic, wiec i wczoraj przelezalam caly dzien na lozku... w ciagu tygodnia jestem sama bo tata pracuje, a w ten weekend tez bylam sama bo spal...
mam takie wrazenie ze jakbym zniknela to by sie nic nie zmienilo...i wszyscy robili by to co robia... wszyscy wokolo maja jakis schemat ktory zarzadza ich zyciem, a u mnie jest pustka...matura zdana, na studia nie ide, wiec nie mam narazie celu... bo prawo jazdy i dalsza nauka anglika to nie jest cel tylko wypelnienie czasu, ale zaczne go wypelniac dopiero od wrzesnia albo wczesniej, ale nie bedzie to wczesniej niz jak mama z Olka przyjada... a do tego czasu dupa... nie mam co ze soba zrobic i nic nie ma sensu...najchetniej przespalabym ten czas...[P]

***

I abstynenckie urodziny trzeba kiedys przeżyc ;) Tak naprawdę to przecież tylko kolejny zwykły dzień zbliżający nas do śmierci... Też napisałam :P
Z tym Ostrym to mnie zdziwiłaś :P Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że on też nie przyjdzie sam. No przynajmniej ze swoją Kasią. Ale w razie co spać możesz u mnie zawsze :) Nawet jeśli mnie nie będzie aktualnie w Szczecinie- dzwoń do mojej mamy. Ona Cię zawsze przyjmie z chęcią, zrobi kanapki i będzie szczęśliwa, że ma z kim pogadać ;) :*
(M.)

Sunday, July 8, 2007

:D:D:D:D:D

dzieki, dzieki, dzieki, dzieki...:*:*:*:*:*:* dziekuje za zyczonka kochanie :) dostalam wszystkie trzy razy :* jak sie tak zastanowie to jest to straszne bo zostalo mi 365 dni bycia nastolatka... i jest pare rzeczy, ktore chcialabym zrobic w ciagu tych 365 dni...prawo jazdy, praca, cos zeby nie wystapic w filmie z Toba, Goska, Ania itp. :P, i mam jeszcze pare pomyslow :), ale o tym jeszcze kiedys moge napisac :P. gadalam ostatnio z Ostrym i obiecalam mu ze jak przyjade do szna to dam znac i idziemy pic :D of course idziesz z nami (on nic o tym nie wie, ale chyba nie bedzie mial nic przeciwko) bo tak sam na sam i alkohol to podejrzane a poza tym nie bede klamac ze z toba mozna gdzies potem jeszcze isc, albo bym sie przespala u ciebie na podlodze jesli bedzie to mozliwe :P wiem ze tak wpychac sie jest nieladnie, ale... zawsze mozesz sie przespac u mnie w domu :D z coraz mniejsza iloscia moich rzeczy...hehe

to smieszne, jakby abstynenckie urodziny :P ale ja jakos nie mam humoru na picie i nie mam z kim, a tata przywiozl piwa z PL i niedawno je skonczyl i narazie nic nie kupuje (wole zeby tak zostalo jak najdluzej...). oblejemy to jak bede w sznie :D ta wodke mam w pokoju i tym razem od niej zaczniemy, bo chce sie jej w koncu pozbyc ;P to do jutra w takim razie (znaczy do pogadania :*:*)[P]

:D

Happy birthday to you,
happy birthday to you,
happy birthday dear Paulinka,
happy birthday to you! :D :*:*:*
(M.)

Friday, July 6, 2007

***

Ależ jakie minusy?? Nie podoba Ci się jak Chińczyk o wszystko pyta, albo włosy Psa leżące w łazience? Nie rozumiem Cię! ;)
Cóż ja mogę nowego odpowiedzieć... Jakaś jestem dzisiaj nierozmowna ;) Wysprzątałam w ciągu dnia łazienkę na błysk. Przyszedł już ten moment wakacji, kiedy zaczynam sprzątać. Miałyśmy iść dziś z dziewczynami potańczyć, ale nie wypaliło. Renia się przeziębiła, a Ania generalnie miała zły dzień. Na domiar złego podobno fryzjer ją skrzywdził ;)Jak spotkałyśmy sie ostatnio było całkiem sympatycznie. Jedyny minus, to że spłukałam sie do reszty :P
A jak tam Twoja wizyta u dentysty, bolało? Jeśli bolało, to nie przyznawaj sie do tego przed wtorkiem. We wtorek na 12.oo mam wizytę i się trzęsę na samą myśl (ach te lęki z dzieciństwa :<).
I co poza tym... Zaczął się Festiwal Artystów Ulicy. W ogóle jakoś nie miałam do tego głowy w tym roku. Z resztą, wolontariuszy zbierali w czerwcu. A na spektakle sie nie wybieram. Po pierwsze bo pada i chłodno, po drugie jakoś nic mojej uwagi nie przyciąga w programie. Eh, czekam teraz na 14.06, wtedy ja sie dowiem czy sie dostałam, do Warszawy. Inne uczelnie później ogłaszają wyniki. Ale jeśli sie jakims cudem dostanę do W., to reszta mnie nie interesuje ;).
Idę spać. Kolorowych, męskich- as always :) :* (M.)

...

pierwsza wersja notki pt 'hmmm' :
nie chcesz sie przelamywac to nie :P rozumiem to :*, co do biegania to nie ma takich pieknych sciezek w szczecinie zeby sobie pobiegac, poza tym po co wstawac tak wczesnie?? bedziesz musiala chodzic szybko spac a to jest do dupy ;D hehe
z tym opalaniem nie chodzilo mi o oskarzanie ciebie tylko tak ogolnie stwierdzilam :P i tak ci to predziej czy pozniej zejdzie a akurat ten samoopalacz bardzio ladnie nadaje kolor skorze :)
juz mi przeszedl smutek jesli chodzi o ucas'a, potem tata sprawdzi i sprobuje gdzies zadzwonc zeby dowiedziec sie dlaczego mnie odrzucili, a jak sama wiesz pomysl z gap year mi sie podoba, ja juz mam caly rok zaplanowany :P praca, angielski, prawo jazdy :) i bede sobie malowac...

a teraz odpowiedz :) Ahmed moze nie jest dobry na wszystko, ale na niektore rzeczy jest w sam raz, a raczej wystarcza :P podoba mi sie mieszkanie z tyloma ludzmi ale z drugiej strony ma to minusy...[P]

***

To się bardzo cieszę :))) Ahmed dobry na wszystko? ;) Tego mi tu trochę w domu brakuje- ludzi nie z rodziny w domu. Bo to takie fajne- wyjsc z pokoju i miec z kim pogadac :)
(M.)

hmmm

nie chcesz sie przelamywac to nie, w koncu sama wiem jak to jest i w sumie ci si enie dziwie :P co do biegania to w PL nie ma takich fajnych sciezek do biegania jak w filmach wiec to nie bedzie takie fajne, a poza tym bedziesz sie musiala wczesnie klasc spac a tego sobie nie wyobrazam :P wiec bieganie o swicie nie jest dla ciebie a dla mnie tym bardziej wiec jak bym chciala to walnij mnie w leb :P
a tym samoopalaczem glupio wyszlo bo zabrzmialo to jak opierdziel a nie o to mi chodzilo :P a ten samoopalacz nadaje ladny kolor :) a i tak przeciez kiedys ci to zejdzie a nie zaczniesz wygladac jak murzyn :*
a co do usac'a to mam juz ich w dupie... przeszedl mi zly humor i pogadalam se teraz z 0.5h z ahmedem :)
wiec:

WITAJCIE PONAD ROCZNE WAKACJE!!! :D [P]

***

Hymmm... postaram sie po kolei. Nie wiem czemu tamten post sie nie wyswietlal, u mnie wszystko wygladalo ok...
Salse sobie odpuscilam, przelamywac sie bede w pazdzierniku ;) chyba, ze zostane w szczecinie, to nie bedzie sie do czego przełamywać... A bieganie- wieczorem to nie to ;) Biega sie rano, najlepiej tak skrajnie o swicie, jak na amerykanskich filmach ;). Chcialam sobie kondycje poprawic. Moze z czasem mi to przyjdzie, zazwyczaj po pewnym czasie podczas wakacji zaczynam sama budzic sie wczesnie.
Samoopalacza nie uzywam po to, zeby sie dopasowac do jakiejs niby-mody na bycie opalonym. Po prostu ladniej wyglądam, kiedy nie jestem taka blada :P Teraz z reszta i tak nie ma wielu opalonych osob, bo pogody nie ma ;).
A co do ucas'a... Nie przejmuj się :* :* :* Pewnie była duża konkurencja, to wszystko. Dzięki temu będzie tak, jak chciałaś- gap year. Ja bede musiala kuc, a Tobie zycie sie zacznie ;) Za rok z pewnością dostaniesz sie na to, na co będziesz chciała i gdzie będziesz chciała. Szkoda tylko, że nie piszą dlaczego odrzucili aplikację. Ale widac tak mialo byc. Sobie nie mozesz miec nic do zarzucenia, bo przeciez nawet z nimi nie rozmawiałaś. Będzie dobrze, bądź dobrej mysli :) :*
(M.)

gap year...

a wiec P. nie dostala sie na studia... niby stalo sie tak jak chcialam...ale z drugiej strony to jest mi przykro...bo za bardzo sie staralam zeby nawet na interview sie nie zalapac...tak napisal ucas na stronie:
The current status of your Application is:
You currently have no live choices and may add 5 more choices
czyje sie jakbym od kogos w pysk dostala... to nie jest mile uczucie :( [P]

pieprzony onet

co do salsy to mozesz isc pogadac z instruktorem albo instruktorka i zapytac sie ile osob chodzi i tak dalej (to bedzie krok do przelamania sie) cos w rodzaju tego co ciagle tu robie...ja opalenizne mam w dupie tu jest cos takiego ze nikt nie zwraca na to uwagi, nie ma slonca to nikt nie jest opalony to normalne, natomiast jak jest to jak sie opalisz to jest oki, jak jest nie rowno-to znaczy ze nie zalezy ci na tym specjalnie, a tez chyba sa (nie widzialam) osoby zazywajace slonca w rozny sposob zeby byc ciemne...w PL jest cos takiego ze jak tylko pojawi sie lato w kalendarzu to pojawiaja sie kobiety-mulatki choc na prawde sa biale... to glupota i tyle-skora sie niszczy. a jak nie mozesz biegac rano to biegaj wieczorem :P i po klopocie, ale ja nie wiem po co chcesz biegac?? ty zacznij jesc kosciotrupie :P albo idz na silownie jakies miesnie wyrobic, a nie jeszcze...hmmm...skore?? zrzucac, bo tluszczu tam nie ma [P]

juhu :D

nie wiem jak to zrobilas, ale twoj post sie nie pokazal...naciskalas na pomaranczowy przycisk pod wszystkim (po lewej stronie) z napisem 'publish post' ?? bo jak tak to nie wiem dlaczego sie nie pokazalo...:/ ale ciesze saie ze w koncu tu weszlas :* [P]

Thursday, July 5, 2007

martasz w koncu tu wlazł ;)

Jakos mi ostatnio zupelnie wylecialo z glowy ze mamy to swietne miejsce w sieci ;) Ale już jestem. Jesli chodzi o przepis- kazdy sie przyda :) A ten brzmi calkiem smacznie. Nie wiem jak to wyjdzie w moim wykonaniu, ale z pewnoscia kiedys sprobuje :* Więc dziękować :)
W zasadzie odpisujac Ci na komentarz u mnie ujęłam mniej więcej co u mnie slychac ;). Więc cóż mogę dodać... Siedzę sobie właśnie z odżywką na włosach. Robię im intensywną kurację i, muszę przyznać, są efekty. Nie żebym nagle miała ich więcej, nie nie ;) Ale mają jakos więcej życia w sobie. Tą jakże ważną informacją myślę że zakończę mój pierwszy tutaj wpis :] A co tam, nie każda wypowiedź musi byc inteligentna ;) :* mua
(M.)

Wednesday, July 4, 2007

Podczos...

Wiec z gotowaniem byly problemy... bo tata sobie zazyczyl wiec zaczelam robic a potem okazalo sie ze nie ma smietany, kminku, koperku i cytryny... masakra...wkurzylam sie ale mama poradzila :D
po usmazeniu cebuli trzeba dodac lyzke maki i potem od polowy do calej szklanki wody i potem dodac do kapusty. kminek na baki jak juz pisalam a cala reszta do smaku i mialam jakos sama to przyprawic....no wiec przyprawilam, ale i tak brakuje mi smaku kminku i cytryny... trudno, innym razem :/
ale i tak mi smakowalo i dodalam kielbasy (wydaje mi sie ze bez kilbasy bedzie mialo jednak lepszy smak)
No, ale uczymy sie na bledach :) [P]

Z 15.06.07r. i nie tylko

"Matujemy film o Martaszu w Anglii [serducho] :)
Ogladamy jak wyglada w calosci, jeszcze bez muzyki. Paulina je rogalika, bo wczoraj je pieklysmy. Zaraz bedziemy kombinowac co zjesc na obiad. A bazgrole tak strzasznie, bo pisze na kolanie i mi niewygodnie ;P
I mam siniaka, bo sie wywalilam na sliskich schodach ;) A na filmik nam zaczyna brakowac na dysku miejsca zlooo... ;) (*_*)
Ale juz sobie z tym troche poradzilysmy. Zdolna Paulina przy duchowej asyscie Martasza ;D loff ya ;) :*

la la la, wlazl kotek na plotek i mruga, ladna to piosenka niedluga, niedluga niekrotka lecz w sam raz zaspiewaj koteczku jeszcze raz :)
Alez ja jestem tworcza"

Dzielnie spisalam twoje zapiski i zaraz ide gotowac podczos :P dam ci przepis jakbys kiedys nie miala pomyslu na obiad jak bedziesz w akademiku sama sobie gotowac :P a potem napisze ci czy to bylo smaczne :*

A wiec PODCZOS:
Kapuste poszatkuj-do gara+kminek+sol+pieprz. Zalej wrzatkiem. Zagotuj i na 15 min zdejmij pokrywke. Usmaz cebule z kielbasa (lub bez kielbasy)-> do gara+swiezy koperek+natke+cytryna+cukier+smietana z maka i woda (to zagescic ma kapuche). Gotuj do miekosci potem zagesc. Przypraw szczypty-nie duzo-do smaku. Trzeba probowac :)

Po przeczytaniu przepisu w sumie nie wiem czy nawet bedziesz probowac to robic...ale moze kiedys bedziesz chciala sprobowac?? albo uwierzysz ze czasem kminek, koperek, natka i kielbasa dodaja smaku a nie psuja go... (a tak na marginesie to kminek jest po to zeby nie puszczac bakow-bo to tego kapucha sie przyczynia) :* buziaki [P]

Wednesday, June 27, 2007

Nareszcie :)

W koncu chyba udalo sie nam stworzyc bloga :P to jest pierwsza notka a nastepne beda po 02.07...[P]