Ok, to napisze co tam u mnie sie działo przez ostatni tydzień :-). Zbierałam sie do tego cały dzień, bo weny brak, a trochę jest do opisania. Ale zaczne może od tego, że możesz mi śmialo opisywac swój przyszły domek :-) Wcale mnie to nie nudzi, już zaczęłam sobie wyobrażać Twój pokój. Więc pisz śmiało.
Jeśli o mnie chodzi to jestem studentką (mam to na papierze, czarno na białym ^^) lingwistyki stosowanej :D Napisałam Ci o tym w smsie, ale juz wiem dlaczego nie doszedł ;-). Cała historia rozpoczyna się we wtorek, kiedy to z Kubą wybraliśmy się do Wrocławia złożyć dokumenty- on na dziennikarstwo, a ja na romanistykę. Plan był taki, że we W-u miałam oddać odpis świadectwa (który dzień wcześniej zrobiłam u notariusza) i potem stamtąd pojechać do Warszawy z oryginałem, którego tam wymagali. Wciąz byłam tam jeszcze wtedy na liście rezerwowej, ale jako że liczyłam na to najbardziej, postanowiłam nie rezygnować. Ale we Wrocławiu babka mi powiedziała, że mimo iż w necie jest napisane, że może byc odpis, to nie moze to być odpis notarialny. Nie powiem, skomplikowało mi to sytuację, ale nie będę opisywać Ci wszystkich planów awaryjnych, które wtedy wymyśliłam :P. W każdym razie spędziłam we W-u całkiem miły dzień i po południu pojechałam do W-y. Co i jak tam zastałam opowiem Ci tez może kiedyś jak sie w końcu spotkamy, bo dużo by mówić a nie jest to w sumie istotne ;-).
Następnego dnia poszłam z samego rana do kafejki internetowej, dowiedziałam się, że przyjęli mnie w W-e na romanistykę i zaniosłam im wszystkie oryginalne papiery (^^). Tego dnia tez przyjechała moja mama i zaczęłyśmy zmienianie tej zapuszczonej norki w mieszkanie przyjazne dla Martaszów. Wysprzątałyśmy tam, kupiłyśmy żelazko (fajnie jest mieć swoje żelazko ;>), odkurzacz i pralkę, wyrzuciłyśly starą kanapę i dywan, załatwiłyśmy położenie nowych paneli i kupiłyśmy kanapę. Najprawdopodobniej jeszcze w najbliższym czasie wymienimy okna no i będzie jak mieszkać :). Jest jeszcze sporo rzeczy do dopracowania, ale przecież i tak nie moge narzekać. I nie próbuję nawet :-) Wymysliłam już, jak pomaluję łazienkę, zobaczymy jaka ze mnie ekipa dekoracyjno- remontowa ;-) Ale to z czasem.
W każdym razie w piątek do mnie po południu zadzwonili, że przyjeli mnie na dzienną lingwistyke i sie spytali, czy jestem zainteresowana. Pytanie! ;) W pon z rana poszłam odebrac dokumenty z romanistyki (nie ja jedna z resztą ;)) i zaniosłam na lingwistykę. Naczekałam sie tam chyba z 2h, śmialismy się, że to początek terroru psychicznego jaki nas czeka ;). Ale tak na poważnie to oczywiście barrrdzo sie cieszę ^^. Ja- lingwistka :D.
No i cieszę sie, że moze i Tobie sie coś trafi :) Jak będzie cos fajnego, to bierz. Hymmm... zastanawiam się czy czegos nie pominęłam, ale jestem już taka senna, że nie do końca sprawnie myślę ;-). Aha, wyjeżdżam z mamą tak jak Ci pisałam na 2 tyg, bodajże 29.08-12.09. No a potem jakoś od 23.09 będę juz musiala być w Warszawie. Ale bez obaw, już wybieram w ofertach i jak tam pojade to w ciągu tygodnia załatwie podłączenie internetu. Więc będzie ze mna kontakt :) mua :*
[M.]
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment